Subskrybuj:InformacjeKomentarze
pasek
Życzenia wielkanocne

Tu jesteś: Home » Aktualności, Publicystyka » Żbikowscy wędkarze

 

„Zostali na lodzie”. Właściwie nie na lodzie tylko na akwenie i to chyba już na długo. A na lodzie dlatego, że nadeszły siarczyste mrozy i stawy zostały skute 20-centymetrową lodową pokrywą. Minął pierwszy, decydujący rok od chwili oddania akwenu w Parku Mazowsze w użytkowanie Stowarzyszeniu Wędkarskiemu „Żbik”. Był to rok „na próbę”, którą wędkarze przeszli pomyślnie. Umówiliśmy się na „rocznicową” rozmowę z prezesem Stowarzyszenia Zdzisławem Kaszperem. Prezes nie ukrywał zadowolenia.

Początki były burzliwe – mówi – najpierw wielka, nikomu niepotrzebna wojna z pruszkowskim Kołem PZW Nr 18, które z niezrozumiałych przyczyn nie chciało pogodzić się z naszą autonomią na żbikowskim łowisku. Potem nie udało nam się uniknąć drobnych zawirowań organizacyjnych. W końcu sytuacja na obu frontach się unormowała i dziś jesteśmy „na Hoserach” gospodarzami całą gębą, a Zarząd jest w trakcie kampanii sprawozdawczej będącej ukoronowaniem owocnego pracowitego roku. Naszym rocznym działaniem udowodniliśmy swoją wiarygodność jako odpowiedzialnego partnera dla Miasta. Dało to efekt w postaci kolejnej umowy zawartej drogą twardych negocjacji z Urzędem Miejskim. Umowa opiewa na kolejne trzy lata, co pozwala nam na planową gospodarkę zarybieniową materiałem, którego hodowla przekracza cykl jednego sezonu.

Żbikowscy wędkarze stali się drugą co do wielkości organizacją na Mazowszu ustępując jedynie Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu. Bez trudu zbliżyli się do liczby 350. członków, którą przyjęli jako graniczną ze względu na wielkość łowiska. Zbliża się termin opłacenia na kolejny rok składek członkowskich. Są one jedynym źródłem ich finansowania. Środki będą przeznaczone na kolejne zarybienia stawów, ale o ich wpłynięcie raczej się nie martwią bo nikt nie będzie ryzykował skreślenia z listy, na którą chętnie wpisaliby się następni.

Członkostwo w Stowarzyszeniu to nie tylko prawa lecz także obowiązki. Na szczęście nie brakuje ludzi, na których mogą liczyć. Wyłonili spośród siebie Straż Rybacką, która zgodnie z ustalonym harmonogramem pełni na akwenie dyżury, również nocne. Sami dbają o należyty stan stawów. Utrzymują w czystości lustro wody i linię brzegową. Do nich też należy zapewnienie właściwego stanu technicznego i konserwacja wędkarskich pomostów. Bardzo sprawnie w ciągu minionego roku przeprowadzili aż cztery imprezy o charakterze zawodów lub pikników wędkarskich, w tym dwukrotnie z udziałem niepełnosprawnych dzieci od zakonnic z ośrodka przy ulicy Szkolnej. Ze strony Urzędu w tych działaniach czują silne wsparcie Wydziału Ochrony Środowiska. Szczególnie dumni są z uzyskanych uprawnień do przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarską. Ze swoimi członkami utrzymują żywy kontakt, między innymi przez stronę internetową, na której w ramach głosowania ustalają proporcje w gatunkach narybku wpuszczanego do stawu oraz rozliczają się z wydanych na to pieniędzy. Przy stronie www istnieje forum wymiany doświadczeń a na galerii zdjęć można pochwalić się wyciągniętymi z wody okazami. Również tutaj członkowie Stowarzyszenia zapoznają się ze zmianami w regulaminie organizacji.

Należy podkreślić, że zawody, festyny i łowienie to zaledwie margines działalności Stowarzyszenia. Największą pracę wykonują w dziedzinie zarybiania. W minionym roku wpuścili do stawów narybek o łącznej wadze 2309 kg. Asortyment wpuszczonych ryb (w proporcjach wspólnie uzgodnionych) stanowiły głównie karp i karaś, nieco mniej lina i płoci oraz po trochu okonia i jesiotra. Koszt narybku zamknął się kwotą 27422 złotych. Niestety koszty zarybiania stale rosną i po rozmowach z dostawcami już wiedzą, że w bieżącym roku czeka ich kolejna podwyżka. W związku z tym zmuszeni byli podnieść składkę członkowską do 120. złotych rocznie, co jednak nadal plasuje ich poniżej analogicznej opłaty dla porównywalnych łowisk.

Rybom należy zapewnić odpowiednie warunki wegetacji, wśród których istotne znaczenie ma natlenianie akwenu. O ile latem można posłużyć się pompami, o tyle zimą największym zagrożeniem dla ryb jest pokrywa lodowa na stawach. Wędkarze wyrąbują przeręble, którymi pod lodową taflę dopływa życiodajny tlen. Niedawno specjalnie dla tych celów zakupili spalinową piłę łańcuchową. Na wycinanie przerębli umówili się w pierwszą lutową sobotę. Kilkunastostopniowy mróz nie stanowił dla nich przeszkody. Do akcji zgłosił się tuzin ochotników. Sprawnie wycięli w grubej pokrywie lodowej kilka prostokątnych otworów, które następnie zabezpieczyli gałęziami i stertami trzciny. Spieszyli się bo jeszcze tego samego dnia czekało ich przeprowadzenie po raz pierwszy egzaminów na kartę wędkarską.

Oni już celująco zdali swój egzamin jako gospodarze łowiska.

Leonard Łuczak

Fot. Tomasz Malczyk. Na zdjęciu prezes Stowarzyszenia „Żbik” oraz autor tekstu.

© 2012 www.gpr24.pl · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress