Subskrybuj:InformacjeKomentarze
pasek
jacek słaby

Tu jesteś: Home » Aktualności, Publicystyka » W oczekiwaniu na wizytę

Pani Emilia z rodziną

[…] nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy przed oczyma. A wiesz, dlaczego tak się dzieje? Bo ludzie nie wierzą w skarby – Paulo Coelho.

Rozpoznanie
Ostatnio bacznie obserwuje otaczający mnie świat, a najważniejsi w tym świecie są ludzie. To może dlatego pojawiła się u mnie chęć napisania czegoś o kimś, a nie o czymś. Zaczęło się od zwykłej rozmowy z koleżanką.. to ona doprowadziła mnie do swojej prababci – tak poznałam Panią Emilię Popowską z domu Mikrut. Dlaczego w ogóle miałam ochotę poznać tę przemiłą, dojrzałą Panią? Chciałam poznać jej historię z czasów wojny, dopiero potem zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie dzięki niej zrozumiałam co jest najważniejsze w życiu..

Historia
Pani Emilia pochodzi z Żurowej – niewielkiej wsi na południe od Tarnowa. Urodziła się w 1919 roku i żyła tam dopóki nie skończyła 20stu lat. To wtedy, w 1939r sołtys dostał odgórny rozkaz, aby wysłać kilkanaście osób na przymusowe roboty do Austrii i Niemiec. W tej grupie znalazła się Pani, a wtedy jeszcze panienka Emilia. Nie miała wyjścia, musiała zostawić rodziców i kilkoro rodzeństwa, rzucić wszystko i wyjechać.

Była zdenerwowana i zmieszana, nie wiedziała co dokładnie ją czeka. Traktowała to mimo wszystko jako narzucony obowiązek, który trzeba wypełnić. Strach dopadł ją wcześniej niż myślała, bo już przed wejściem do pociągu, kiedy to kolejarze dokonywali pewnego rodzaju selekcji pasażerów. Wszyscy musieli się rozebrać do naga, aby „inspektorzy” mogli dokonać oględzin, w większości przypadków młodych, pięknych dziewczyn. To było pierwsze, ale nie ostatnie upokorzenie, które odczuła na swojej skórze Pani Emilia.

Wsiadła do pociągu, który prowadził do Wiednia, tam rozdzielali ludzi do różnych miejscowości, ona trafiła akurat do Wolkersdorfu. Podjęła tam przymusową pracę w gospodarstwie rolnym. Jak sama wspomina: Nie było łatwo. Trzeba było się sporo nadźwigać, a przy tym tylko jedna butelka wody na cały dzień. Pani Emilia zbierała winogrona, często po kilkanaście kilogramów w jednym koszu. Wychodziła na pole o świcie, a wracała o zmroku. Na miesiąc zarabiała za swoją pracę tyle, że starczało na jeden bochenek chleba. Nie to było jednak najgorsze. Czara goryczy się przelała, gdy gospodarz zaczął bić, a jednego dnia nawet i podarł przy tym sukienkę. Wtedy Pani Emilia postanowiła więcej tam nie wrócić i udała się do biura pracy.

Znaleziono jej zajęcie w innym gospodarstwie i tym razem dużo większym, liczącym ponad sto hektarów. Pracowała tam z ludźmi różnych narodowości, a przy okazji niedzielnej mszy poznawała wiele nowych osób, często też Polaków. To właśnie niedziela była dniem, w którym miała trochę czasu dla siebie… i w któryś piękny wybrała się nawet na potańcówkę i tam poznała swojego przyszłego męża.
To miejsce zostawiło więcej pamiątek w głowie Pani Emilii. Była tam, kiedy wybuchła wojna. Widziała bombardowanie i śmierć. Widziała gwałty i rozpaczliwe wołanie o pomoc. Na pytanie z czym kojarzy jej się ten czas, odpowiada: To był okres ogromnego strachu i modlitw.

O beztroskim życiu nie było mowy, postanowiła więc uciec wraz ze swoim przyszłym mężem do Polski. Ukradli wóz z bydłem i tak udało im się wrócić, aż do Żurowej. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.. skromne wesele, narodziny pierwszego syna i przeprowadzka do rodzinnego miasta męża Pani Emilii, to znaczy Pruszkowa.

Pani Emilia od tego czasu dorobiła się trzech synów, kilkoro wnucząt i prawnucząt. Teraz, gdy już od kilkunastu lat nie żyje jej mąż, mieszka w małej kawalerce sama.

Sylwetka
Pierwsze co przychodzi mi do głowy, gdy pomyślę o Pani Emilii, to ciepło. Przy niej człowiek czuje się tak dobrze.. W swoim życiu spotkałam niewiele osób tak urokliwie radosnych jak ona. Ten epitet pewnie brzmi dziwnie, ale sama nie wiem jak powinnam określić wszystkie emocje, które mi towarzyszą. Ale kim jest teraz Pani Emilia, co lubi, co chciałaby jeszcze zrobić…

Mila (jak mawiał do niej mąż) skończyła w tym roku 93lata, a w Pruszkowie mieszka od 67 lat. Uwielbia książki, czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce. Utrzymuje się z niewielkiej emerytury, która ledwo starcza na leki. Ma kłopoty z chodzeniem, prowadzi właściwie siedzący tryb życia, po domu porusza się jedynie o lasce. Nie była na spacerze od trzech lat, aż do niedawna…

Głównie odwiedza ją jej syn i prawnuczka Marta, a moja koleżanka. Pomagają jej w zakupach, wykupieniu leków i generalnie w życiu. Choć na zwykłą obecność i dłuższą rozmowę czasami brakuje im czasu, bo przecież każdy ma swoje życie, szkołę, pracę. Jeszcze kilka miesięcy temu nie pomyślałabym o tym w ten sposób, chyba nie zwróciłabym na to uwagi, a teraz..

Skromnie bogate wspomnienia
Idąc do Pani Emilii po raz pierwszy, nie spodziewałam się, że będę chciała odwiedzać ją już zawsze. Na razie mam za sobą 2 spotkania i wiem, że będzie ich więcej!
Jak dotąd, spędziłyśmy ten czas na szperaniu w jej starych fotografiach, pocztówkach, dokumentach i mimo, iż trwało to kilka godzin, to mam wrażenie, że wcale jej nie zmęczyło. Przy okazji oglądania zdjęć wracają do niej wspomnienia sprzed lat, mam wrażenie, że przez chwilę nawet zupełnie realnie widzi te obrazy. O wszystkim opowiada z niesamowitą fascynacją, a jednocześnie skromnością. Jest zdziwiona, że ktoś obcy się nią zainteresował i na dodatek chce jeszcze o tym napisać.

Dobro w czystej postaci
Pani Emilia mówi, opowiada, a na jej twarzy, pokrytej kilkoma babcinymi zmarszczkami widzę radosne rumieńce. Odwiedziny, przyniesienie herbaty i zwykła rozmowa, to wszystko sprawia jej ogromną radość. A ja? Przez te kilka godzin walczę z okazywaniem swojego wzruszenia, bo to świadczy o wrażliwości, a wrażliwość do tej pory wydawała mi się słabością. To się zmieniło. Zastanawiam się jednak i ubolewam nad tym, że prawdopodobnie nigdy nie zdołam podarować Pani Emilii tyle, ile ona zdążyła mi dać zaledwie przy okazji dwóch spotkań. To magia… magia miłości do drugiego człowieka. Nigdy od żadnego swojego rówieśnika nie otrzymałam tyle ciepłego serca, co od niej. To zadziwiające w jaki sposób ktoś może stać się dla nas bliski. Dla mnie, Pani Emilia stała się przyjacielem. Jest w niej tyle ciepła, tyle pozytywnych emocji i chęci, pozbawionych wszelkich złych intencji… to takie dobro w czystej postaci, w najczystszej formie ze wszystkich możliwych.

Rozważania
Po rozmowach z takimi ludźmi jak Pani Emilia, zaczynam zdawać sobie sprawę z uroków i piękna życia, które zostało mi dane dwadzieścia dwa lata temu. Przestaję się zgadzać z Horacym i jego filozofią życia chwilą. Staram się planować każdy swój dzień tak, abym kiedyś mogła powiedzieć, że zrobiłam w swoim życiu wszystko to, co chciałam.

Problemy zaczynają dla mnie zwyczajnie nie istnieć, bo czym jest dwója na studiach, przeziębienie lub zawód miłosny, przy problemach naszych babć i dziadków? Za bardzo przejmujemy się całą estetyczną otoczką naszego życia, bo czy naprawdę istotne jest np. jakiej firmy i za ile kupiliśmy sobie ostatnio spodnie? Ja znam odpowiedź na to pytanie: nie! To zupełnie nieistotne! Wydaję mi się, że przy głębszym zastanowieniu każdy z odrobiną empatii doszedłby do podobnych wniosków, a one są przecież takie proste.. liczy się wnętrze. W życiu najważniejszy jest człowiek i jeśli nie będziemy o tym pamiętać każdego dnia, to zgubimy chwile, które kiedyś będziemy chcieli zachować w sercu na zawsze. W tym wielkim wyścigu szczurów, do którego zmuszają nas współczesne czasy, możemy w końcu zgubić gdzieś drugiego człowieka, bo ten temat staje się zwyczajnie niemodny, a przez to nieopłacalny.

A przecież… czy istnieje coś bardziej wartościowego niż człowiek?

Święta
Zbliża się okres Świąt Bożego Narodzenia, w każdym domu są one obchodzone różnie, ale zawsze są spędzane w gronie najbliższych. Zadbajmy o to, by nie tylko w święta pamiętać o chorej cioci z daleka, czy pradziadku, który mieszka zaledwie kilka ulic dalej. Wszystko, co materialne przemija, a od prezentów ważniejsza jest czyjaś obecność i ciepło, które potrafi dać nam ktoś bliski – i to właśnie jest skarb, doceńmy to.

Pani Emilio, właśnie takich skarbów Pani życzę.

 

Paulina Położyńska

 

 

 

© 2012 www.gpr24.pl · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress