Subskrybuj:InformacjeKomentarze
pasek

Tu jesteś: Home » Aktualności, Publicystyka » Dobra droga do wyjścia z uzależnienia – wywiad Anny Popek z Anetą Sejdak

moja sesja portret Internet

Anna Popek – foto z archiwum autorki wywiadu

 

Anna Popek – Czy ludzie wiedzą, że potrzebują pomocy?

Aneta Sejdak – Uzależnienia od substancji psychoaktywnych lub behawioralne są palącym problemem naszych czasów. Stały się wręcz chorobą cywilizacyjną i mogą dotknąć każdego, niezależnie od wieku, płci, statusu majątkowego, sytuacji profesjonalnej czy rodzinnej. Zanim ktoś zda sobie sprawę, że potrzebuje zewnętrznej pomocy, robi wszystko, by nie dopuścić do siebie myśli, że to właśnie on jest uzależniony i tu powstaje zasadniczy problem sprawiający iż choroba postępuje. Chory znajduje setki najróżniejszych wyjaśnień, by usprawiedliwić się przed samym sobą. Nie chce przyjąć do wiadomości, że jest coś, co wymknęło się spod kontroli i całkowicie zawładnęło jego życiem. Taki proces może trwać latami. Ponadto ciągle pokutuje ostracyzm społeczny wobec osób uzależnionych. Ludzie boją się, że zostanie im przypięta łatka alkoholika, narkomana, hazardzisty itd. Taki strach jedynie pogłębia uzależnienie i stanowi przeszkodę w podjęciu leczenia. Przełamanie tabu związanego z uzależnieniem to pierwszy krok ku trzeźwości.

A. P. – Kiedy przychodzi moment krytyczny?

A. S. – Nie chciałabym uogólniać. To rzecz bardzo indywidualna, kiedy następuje przebudzenie i gotowość do podjęcia leczenia. Każdy przeżywa to inaczej w zależności od struktury swojej psychiki i od swego otoczenia. To może być jakieś tragiczne wydarzenie np. rozwód, utrata pracy, bezdomność, sprawa w sadzie, bezpośrednie zagrożenie życia czy myśli samobójcze (pobyt w szpitalu psychiatrycznym) ale również inne okoliczności, które wskazują na problem. Po prostu coś się wydarza i wtedy człowiek zaczyna dostrzegać, że dłużej nie może w ten sposób funkcjonować, że w jego życiu powinna nastąpić zmiana. Najczęściej są to jednak sytuacje bardzo dramatyczne, kiedy stajesz wobec człowieka przepełnionego lękami i niepokojem, który zgłasza się o pomoc. Z jego strony to również akt wielkiej odwagi i ufności. Stając w obliczu takiej desperacji, terapeuta musi wykazać wiele taktu i szacunku wobec ludzkiego cierpienia.

A. P. – Co Ciebie skłoniło do założenia takiego miejsca jak to w Podkowie Leśnej?

A. S. – Od wielu lat marzyłam o stworzeniu miejsca terapii, które byłoby inne niż większość mi znanych. Chciałam zaoferować taki ośrodek, w którym nie dominowałby dyrektywny styl terapii, oparty na regulaminach, karach i konfrontacji terapeuty z osobą uzależnioną. Zależało mi na tym, by proces terapeutyczny skupiał się na pracy z indywidualnym pacjentem, by pomagał mu przede wszystkim w zrozumieniu jego własnych emocji, w poznaniu samego siebie i w znalezieniu drogi do życia wolnego od uzależnienia. Chodziło mi o taki ośrodek, w którym każdy pacjent jest traktowany podmiotowo i z pomocą terapeuty może znaleźć w sobie motywację do zmiany. Dla mnie ważne było to, by pacjent nie porównywał swego życia do jakiegoś nieosiągalnego ideału, ale żeby został zaakceptowany taki, jaki jest, ze swoimi wadami, błędami, z emocjami, które nim targają i wobec których czuje się bezradny. Pacjent powinien zrozumieć swoje emocje, uzyskać inteligencję emocjonalną, dopiero wtedy terapia może być skuteczna, chociaż droga do sukcesu terapeutycznego nie jest ani łatwa ani krótka. Ale czy budowanie nowego życia wolnego od uzależnienia, czy porzucenie przyzwyczajeń, które stały się nieomal naszą drugą naturą i potrafiły nas do tego stopnia zniewolić, może być proste i łatwe?

 

A. P. – Czy przyroda i spokój podwarszawskiej miejscowości mogą leczyć?

A. S. – Podkowa Leśna urzekła mnie swym niezwykłym charakterem. W pobliżu metropolii, jaką jest Warszawa, znalazłam enklawę zieleni, nieskażonej przyrody i spokój, tak sprzyjający pracy terapeutycznej. Indywidualny charakter Podkowy Leśnej jak również bliskie sąsiedztwo Warszawy dają dodatkowe możliwości również terapeutyczne, zarówno możliwość pobycia w ciszy i spokoju jak również czerpania korzyści z miejsc pełnych ludzi, hałasu i wielu bodźców wyzwalających różne emocje .Ważnym dla mnie było znalezienie takiego miejsca, które nie izolowało by całkowicie Pacjenta od świata zewnętrznego wręcz przeciwnie uważam, ze jeżeli Pacjent w trakcie terapii był izolowany od realnego świata, po opuszczeniu ośrodka mogą pojawić się dodatkowe trudności z adaptacją do całkowicie nowej sytuacji tym samym powstaje bardzo silny lek. Nie powinniśmy zapominać, że proces terapii to nie tylko trudne wyzwanie, ale również ogromny wysiłek dla pacjenta. Dlatego właśnie w Podkowie stworzyłam ośrodek, który zapewnia komfortowe warunki leczenia w zdrowej, domowej atmosferze. Sam budynek ośrodka został wzniesiony pośród starych drzew, z największą starannością, przy poszanowaniu ekologii, z troską o zdrowie i dobre samopoczucie jego mieszkańców. Tak powstał GoodWay. W pobliżu lasu, gdzie można pospacerować, pobiegać, pojeździć na rowerze, niedaleko stadniny koni, oraz Warszawy gdzie można pójść do kina, teatru, restauracji na zakupy itp. znalazłam wymarzone miejsce na GoodWay, na dobrą drogę, która prowadzi do uzyskiwania korzyści z trzeźwego życia.

A. P. – Jaką terapię stosujesz?

A. S. – Proponujemy TSR, czyli terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach. By uniknąć możliwych nieporozumień, od razu wyjaśnię, że nie ma jednego rozwiązania, które byłoby skuteczne dla każdego. TSR to rozwiązania dostosowane do indywidualnych potrzeb i możliwości każdego pacjenta, w pewnym sensie „skrojone na miarę” zawsze niepowtarzalnego człowieka. Ich celem jest uzyskanie stanu trzeźwości i dostrzeganie płynących stąd korzyści. To nowatorska metoda stosowana w niewielu krajowych ośrodkach tego typu. Naszą terapię bardzo dobrze charakteryzuje motto zaczerpnięte z prac wielkiego polskiego psychiatry Kazimierza Dąbrowskiego: „Nie szukaj zdrowia psychicznego, szukaj rozwoju, a znajdziesz jedno i drugie”. Rozwój osobisty to słowo kluczowe, które doskonale określa charakter naszych działań terapeutycznych. Są to różnorakie działania, ponieważ nasze podeście do pacjenta jest holistyczne i nie ogranicza się jedynie do psychiki, lecz obejmuje całość osoby ludzkiej. Chcemy więc, by pacjent zadbał o swoje ciało, stąd tak wielki nacisk położony na zdrowe odżywianie i aktywność fizyczną. Z drugiej strony, zależy nam na rozwijaniu zainteresowań i pasji w zależności od specyficznych upodobań pacjenta.

 

A. P. – Jaki typ uzależnień może być tu wyleczony?

A. S. – Specjalizujemy się w leczeniu uzależnień od środków psychoaktywnych takich, jak alkohol, narkotyki, dopalacze, leki, sterydy, oraz w leczeniu uzależnień behawioralnych typu seks, hazard, Internet/komputer, zakupy itp. Są to najczęściej spotykane uzależnienia, których liczba rośnie w zastraszającym tempie i które dotykają ludzi w różnym wieku i z różnym bagażem doświadczeń. Nie należy zapominać, że nazwy uzależnień to etykietki niejako naklejane na różnorodne historie życia poszczególnych ludzi. Zawsze niezbędna jest wstępna konsultacja z terapeutą, który stara się określić rodzaj uzależnienia i jego stopień.

A. P. – Czy można wspomagać leczenie pracą?

A. S. – Jak najbardziej i jest to wręcz wskazane, szczególnie w późniejszych etapach terapii, kiedy następuje ponowna adaptacja w społeczeństwie. Jest to proces powolny i indywidualnie zróżnicowany, który niesie nowe trudności i nowe wyzwania. Jest również miarą skuteczności i powodzenia całej terapii, która w gruncie rzeczy jest nakierowana na udany powrót do życia w społeczeństwie, czyli na podjęcie pracy. Tym bardziej że jednym z wielu czynników, które sprawiają, że pacjenci szukają pomocy terapeuty, są właśnie problemy napotkane w pracy, od mniejszych lub większych uchybień po całkowitą jej utratę.

A. P. – Ile jest takich miejsc w Polsce? Ile osób przebywa jednocześnie?

A. S. – W moim odczuciu mamy wciąż niewiele ośrodków w Polsce, które oferują wachlarz równie zróżnicowanych możliwości co GoodWay, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały proces leczenia: psychikę, aktywność fizyczną, zdrowe odżywianie, rozwój zainteresowań i pasji. W Ośrodku GoodWay, jednorazowo może przebywać maksymalnie 15 osób. Każdy z pacjentów ma do dyspozycji pokój i łazienkę o wysokim standardzie. Nasi pacjenci mają prawo do intymności, które uważamy za podstawowe. Jednocześnie gwarantujemy pełną dyskrecję, co jest niezwykle ważne w polskim społeczeństwie, gdzie problemy z psychiką spotykają wciąż społeczne napiętnowanie, jeśli nie odrzucenie. Nie chcemy, by do cierpienia wywołanego przez uzależnienie, dodawany był ból ze społecznej nieakceptacji.

 

A. P. – Jaki jest podział ról w ośrodku?

A. S. – Podział ról w Ośrodku GoodWay jest klasyczny. Z jednej strony to zespół wysokiej klasy terapeutów z imponującym, wieloletnim doświadczeniem zdobytym w ośrodkach krajowych i zagranicznych. Terapeuci są wspierani przez socjoterapeutów, lekarza psychiatrę, dietetyka, trenerów sportowych klasy mistrzowskiej, oraz przez specjalistów z różnych dziedzin, którzy pomagają w rozwoju pasji i zainteresowań. Z drugiej strony to pacjenci. Jednak pacjenci nie odgrywają biernej roli, ale aktywnie uczestniczą w procesie terapii i wpływają na jej kształt, na przykład przy ustalaniu planu terapeutycznego, który jest każdorazowo definiowany dla każdego pacjenta. Terapeuta współdziała z pacjentem zamiast narzucać mu gotowe rozwiązania. Pacjenci współdecydują również w kwestiach dotyczących wyboru aktywności fizycznej, kierunku zainteresowań itp.

A. P. – Kto gotuje?

A. S. – Pacjenci. Przygotowywanie posiłków to część ich codziennych zajęć. Nasi pacjenci nie są wyręczani, nikt za nich nie wykonuje podstawowych czynności dnia codziennego. Co więcej, wykonywanie codziennych, zwykłych czynności jest integralną częścią terapii. I to częścią o podstawowym znaczeniu dla przyszłej, udanej adaptacji w społeczeństwie. Nie zapominajmy, że osoby uzależnione bardzo często odzwyczaiły się od tych wszystkich banalnych zajęć, których nawet nie zauważamy, ponieważ do tego stopnia składają się na nasze życie. Jednak przygotowywanie posiłków odbywa się w obecności terapeuty i pod nadzorem dietetyka. Dlaczego? Chodzi nam o wyrobienie zdrowych nawyków żywieniowych. Dlatego prowadzimy specjalne warsztaty na temat zasad zdrowego żywienia, składników prawidłowej diety oraz tzw. zdrowej żywności. Zajęcia warsztatowe nie ograniczają się do teorii, ale są połączone z praktyką kulinarną i z degustacją.

A. P. – Jak wygląda dzień kuracjusza?

A. S. – Terapia indywidualna i grupowa w Ośrodku GoodWay nie odbiega od znanych wzorców terapii i wypełnia dużą część dnia każdego pacjenta. Jednak proponowana przez nas terapia jest holistyczna, czyli obejmuje całość osoby człowieka. To, co stanowi o jej oryginalności, to fakt, że każdy pacjent jest zobligowany do aktywności fizycznej przez minimum dwie godziny dziennie. Poza relaksacją można wybrać ćwiczenia siłowe, aerobowe, jogę, judo, kick-boxing, jazdę konną, wycieczki rowerowe, saunę, basen lub gry zespołowe w rodzaju tenis, piłka nożna, siatkowa, koszykowa itd. Zajęcia sportowe są prowadzone przez trenerów klasy mistrzowskiej. Ponadto, każdego dnia pacjenci mają czas na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji. Może to być fotografia, muzyka, malarstwo, modelarstwo i wiele, wiele innych pasji, w zależności od indywidualnego wyboru. Aktywność w dziedzinie wybranej przez samego pacjenta jest nieodzowną częścią procesu terapeutycznego. Organizujemy również wyjazdy integracyjne, których spoiwem jest aktywność sportowa: narty w górach, żeglarstwo, spływy kajakowe, nurkowanie.

 

A. P. – Jakie są reguły? O której chodzi się spać?

A. S. – Nie ma reguł są zasady i są proste i sprowadzają się do jednej: do radykalnej zmiany nawyków nabytych w okresie uzależnienia. Tak więc noc jest przeznaczona na spanie, a dzień – na aktywność i na pracę. Brzmi to banalnie, ale właśnie na tym polega trudność terapii, przecież nasi pacjenci muszą powrócić do życia w społeczeństwie, a więc wyrobić w sobie te nawyki, które zniszczył w nich ten czy inny nałóg. Proszę mi wierzyć, to nie jest takie proste i wymaga ogromnego, niekiedy trudno wyobrażalnego wysiłku ze strony Pacjenta. Ośrodek GoodWay został stworzony po to, by pomóc jak najlepiej w powrocie do „normalnego życia”.

 

© 2016 www.gpr24.pl · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress