Subskrybuj:InformacjeKomentarze
pasek

Tu jesteś: Home » Aktualności, Wiadomości » Miłość i piosenka, czyli Dalida

 

 

Zaprosiłem żonę na pokaz filmu o Dalidzie. – Oczywiście, pamiętam ją, ale wiesz… ona śpiewała takie piosenki dla… hmm – starszych – powiedziała rezygnując z okazji. Nie tylko dla starszych ludzi. Ale przede wszystkim piękne piosenki o miłości z mądrymi tekstami napisane na podstawie jej życiowych doświadczeń.
 
W końcu marca br. na ekrany wchodzi film „DALIDA. SKAZANA NA MIŁOŚĆ”, więc zapraszam wszystkich, którzy pamiętają gwiazdę. A także tych, którzy lubią dobrą piosenkę a o Dalidzie niewiele wiedzą. To długi 127 min. obraz – powiedzmy, fabularyzowany dokument – z kategorii biografii/dramatu, lub – odwrotnie. Zrealizowany w miarę sprawnie przez Lisę Azuelos, córkę znanej aktorki i piosenkarki francuskiej Marie Laforet: -„zaczęłam od czytania, oglądania i słuchania wszystkiego, co jej dotyczy. Pomógł mi również fakt, że jej styl życia jest mi znajomy (…) dobrze wiem, jak wyglądało życie piosenkarki w l. 70. i I. 80.” Ogromną pomocą służył reżyserce brat Dalidy Orlando, były manager piosenkarki i właściciel pamiątek po niej, nawet współautor scenariusza filmu. Na castingu niemal od razu wybór padł na nieznaną amerykańską aktorkę Svevą Alviti. Zgrała rolę piosenkarki „na maksa” z ogromnym wyczuciem i poświęceniem, ba – z talentem. Mimo, że jak mówi, czasami grano kilka scen dziennie i najbardziej męcząca była zmiana charakteryzacji – nakładanie dużych zębów i poprawianie wielkiego nosa, – jaki miała Dalida, w zmiennych warunkach klimatycznych. Historia piosenkarki ukazana jest niemal liniowo – do dzieciństwa w Kairze (ojciec, rodowity Włoch, był skrzypkiem w miejscowej orkiestrze filharmonicznej) po pierwsze role i nagrania piosenkarki już w Paryżu. Dalida była szalenie popularna i lubiana przez publiczność, nie tylko frankofońską, lecz międzynarodową – śpiewała/nagrywała w ośmiu językach – bijąc rekordy popularności i sprzedaży płyt (70 złotych krążków, 170 mln sprzedanych płyt i 500 nagranych piosenek). Dysponowała głosem o ciemnej barwie o skali trzech oktaw (mezzosopran) – lub kontralt, – jak kto woli. Zmagała się z ciężarem popularności, a przede wszystkim brakiem/nadmiarem miłości. Wszystkie jej toksyczne związki z mężczyznami oglądamy i przeżywamy na ekranie. Także potyczki festiwalowe, czy też organizacyjne – kontrakt z Eddiem Barclayem (właściciel największej wtedy firmy fonograficznej we Francji), czy Bruno Coquatrixem (właściciel Olympii) oraz udział w festiwalu San Remo (sceny z Luigi Tenco). Jeżeli udział Svevy Aviti jest poza dyskusją, to pozostali partnerzy i role drugoplanowe wydają się bezbarwne. Ponadto rażą sceny rekonstrukcji występów na żywo – artystka jest na scenie w wielu ujęciach, orkiestrę czy też zespół muzyczny słychać, ale nigdy nie widać. W sumie obraz można oglądać pod kątem bogatej biografii Dalidy i przypominać sobie jej przeboje, można też pod kątem kobiety z nieudanym życiem prywatnym. Na początku maja br. minie 30. rocznica jej tragicznej śmierci.
Więcej na: www.bestfilm.pl
 
Adam St. Trąbiński
 
 
 
© 2017 www.gpr24.pl · Subskrybuj:InformacjeKomentarze · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress